poniedziałek, 21 października 2013

Rozdział 3


Przepraszam za wulgaryzmy w opowiadaniu ;)

    Rozdział 3


  - Ja pierdole. Musiał tu przyjść? - wyszeptałam sama do siebie.


  Zdenerwowana zeszłam na dół. Daniel czekał na mnie w korytarzu. Zapewne mama otworzyła mu drzwi.

- Cześć. - powiedział chłopak

- Cześć. Co chcesz?

- umm... Może pójdziemy się przejść?

-  Dobra. Poczekaj chwilę. - pomyślałam, że łatwiej będzie od niego uciec, niż wygodzić go z domu, więc się zgodziłam.

   Szybko skoczyłam na górę po telefon i papierosy, ogarnęłam się, a rzeczy które mi dał zgarnęłam z półki do torby i zeszłam na dół. Wyszliśmy z domu i poszliśmy w stronę parku. Byłam zaskoczona, gdy skręciliśmy nad potok. Do "naszego" miejsca. Od razu przypomniały mi się wszystkie wspólne chwile.

               Pierwszy piknik. Wtedy wpadliśmy do rzeki, bo Daniel próbował wziąć kamień kamień w kształcie serca, a ja go trzymałam. Potem on się poślizgnął i wpadliśmy do potoczku. Tutaj też pierwszy raz wziął moją rękę i splótł nasze palce. Pierwszy pocałunek. Do tej pory go nie zapomniałam. To było tak dawno, czuję jakby minęła wieczność. Byliśmy tutaj na pierwszych wspólnych wagarach. Była wtedy zima. Sunęliśmy wtedy po tafli jeziora, które znajduję się 5 minut drogi od rzeki. Łąka wiosną i latem jest kolorowa od przeróżnych kwiatów i krzewów. Ale wracając do rzeczywistości, to po co on mnie tu zabrał?

  Zostałam wyrwana z myśli przez dźwięk przychodzącej wiadomości z telefonu Daniela. Nie zobaczył od kogo on jest.
  - Nie zobaczysz kto napisał?

  - Nie. - odpowiedział spokojnie.

 - A co jeśli to Kate?

  - Nie obchodzi mnie ona. - Co? Popierdolony frajer nie będzie mówił takim tonem o mojej przyjaciółce. Może byłej, ale jednak byłyśmy bardzo blisko.

 -  Że co kurwa?!
 - To co słyszałaś. Nie obchodzi mnie ona. Tylko ty. To zawsze byłaś tylko i wyłącznie ty.

 - To dlaczego przespałeś się z nią? - zapytałam go ze łzami w oczach

 - Bo na mnie leci, a ty nie chciałaś.

 - Wiesz że byłam gotowa Ci się oddać? Chciałam się z tobą kochać, ale ty poleciałeś do mojej przyjaciółki!

 - Ooo. Teraz to nagle stała się znowu twoją przyjaciółeczką? - zapytał z niesmakiem

 - Ughh... Wiesz, że byłyśmy przyjaciółkami w naszym rodzinnym mieście i nasze mamy przeprowadziły się razem. Więc wiesz, jakieś 15 lat?

 - No tak, tak. Londyn, to tam mieszkają te pedałki?

 - Nie nazywaj ich tak.

 - Bo co? Zrobisz mi coś?

 - Nie, ale czy nie dość mnie zraniłeś? Myślisz, że łatwo było mi tu przyjść? A wracając do tematu, to wiesz co Kate Ci zrobi, gdy się dowie?

 - Nie dowie się. - odpowiedział pewny siebie. Kurwa, jak on to robi?
 - Skąd wiesz?

 - Bo nie masz dowodu. - Ha ha. Jest zbyt pewny siebie

 - Może mam, nie jesteś pewny. Albo go zdobędę. - zadzwonił mi telefon i dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że jestem cała zalana łzami, a on ma świeczki w oczach. Wyraźnie mu zależy, ale spierdolił.
Odebrałam połączenie, wcześniej przepraszając Daniela, że muszę to zrobić.

 - Hej mamo.- odpowiedziałam siląc się na normalny głos.

 - No hej, kiedy będziesz? Za pół godziny będzie obiad. - na tą wzmiankę zaczęło burczeć mi w brzuchu. No tak, zjadłam tylko kanapki dzisiaj.

 -  Spokojnie, wyrobię się.

 - Aaaa. I mam dla Ciebie niespodziankę - powiedziała z entuzjazmem

 - Okej. A nie możesz powiedzieć teraz? - zapytałam z nadzieją w głosie.

- Nie, bo to nie na telefon.

- Okeeeyyy. - chyba chciała mnie tym nakłonić na szybszy powrót do domu, ale muszę wyjaśnić sobie sprawy z Danielem, więc mam jakieś 20 minut.

- Ciekawe jak go zdobędziesz?- zapytał się chłopak z małych strachem w głosie, którego nie zdążył zamaskować. A ja na luzie wyciągnęłam paczkę papierosów i rozpaliłam go zaciągając się dymem. - Nie rób tego przy mnie, obiecałaś.

- Tak, obiecałam, a ty obiecałeś, że mnie nigdy nie zostawisz. Pamiętasz "always&forever". Gówno prawda, a nie zawsze i na zawsze. A w ogóle to skąd wiesz, że już nie mam dowodu?

-Ciekawe skąd?

- No nie wiem. Zawsze są jakieś szanse, co nie? - zapytałam z satysfakcją, wiedząc, że go przestraszyłam.

- Nie masz i nie będziesz miała! - Przestraszył się mnie. Co jego w ogóle nie da się przestraszyć.

- Bo co? Zepsuję twój plan?

- Jaki plan?

- No nie wiem, ty masz plan, a nie ja więc... - skończyłam palić papierosa, spojrzałam na zegarek. Minęło 15 minut odkąd zadzwoniła mama - sorry, muszę iść. Narazie.

  Położyłam reklamówkę, którą wyjęłam z torby. Odwróciłam się i zaczęłam iść, ale nie doszłam daleko. Poczułam jego rękę, która łapie moje przedramię. Kurwa ile on ma siły

 - Nigdzie nie idziesz! - wykrzyknął mi prosto w twarz.

- Jeśli nie pójdę, to już nigdy nie będziemy rozmawiać. Więc albo mnie puścisz, albo chuja się dowiesz o tym, co myślę i co będzie z nami. - odsunął rękę, a ja zaczęłam masować swoje ramie.

- Przepraszam. - powiedział skruszony.

- Pierdol się. - odwróciłam się i pobiegłam.

     

       W domu byłam 15 minut później. Weszłam do środka i wyłączyłam dyktafon.
Tak nagrywałam wszystko, może i jestem nienormalna, albo jakaś tam, ale mam niezbity dowód na to, co Daniel uważa o jego "związku" z Kate. A ja? Ja i on to rozdział zamknięty.

 - Cześć Dani - lepiej Dani, niż Dan, mama robi postępy

- Cześć mamo

- Usiądź, jest obiad.

- A co jest?

- Zupa pomidorowa - powiedziała z uśmiechem, a ja się skrzywiłam - Co się stało?

- Wiesz, że za nią nie przepadam.

- Ale raz na jakiś czas może być, ostatnio była jakieś dwa miesiące temu.

- Noooo doobraa. A co to za niespodzianka?

- Dowiesz się po obiedzie, gdy zjesz wszystko.

- Coo?! Czemu?! - byłam zdziwiona.  Mama nigdy tak nie robiła.

Dobra, nie musisz jeść wszystkiego, ale i tak Ci powiem po obiedzie.

- Niech Ci będzie.

     Zjadłam posłusznie połowę talerza zupy, a moja mam zadowolona oznajmiła mi gdy zjadła:

- Wracamy do Londynu!

- Coo ?!

__________________________________________________________________________________
 Ok rozdział 3 już jest. Hope u like it ;) Skomentuj jako możesz .? Ilysm

1 komentarz: