Chciałabym podziękować @ZupkaMiso za betowanie tego i następnych rozdziałów ;)
___________________________________________________
-
Jak to jedziemy do Londynu? Nie ja nie jadę - nie, nie, nie. To
niemożliwe!
- No tak to. Musimy wrócić.
- Ja zostaję u Kate.
- Przecież się pokłóciłyście.
- No i co z tego?
- No i myślałam, że zerwałyście kontakt.
- Może i tak... Ale ja nie chcę wracać! Mam jeszcze rok szkoły!
- Skończysz ją w Londynie, a nie tutaj. Nie mam zamiaru zostawiać cię samą.
- Mamo! Ja nie chcę tam wracać. Nie teraz.
- Ale dlaczego skarbie?
- Mówiłam już. Chcę ostatni rok szkoły skończyć tu. W Polsce. - powiedziałam stanowczo
- Nie. Nie ma nikogo kto by się tutaj tobą zajął.
- Jestem pełnoletnia! Mogę znaleźć jakąś pracę dorywczą lub wynająć jakiś mały domek.
- Wykluczone. Nie ma takiej opcji!
- Dlaczego!? - krzyknęłam bardzo głośno.
- Jesteś za młoda!
- Do jasnej cholery, mamo! Mam przecież 18 lat! Jestem już dorosła!
- Nic mnie to nie obchodzi - powiedziała tonem nie znoszącym sprzeciwu.
- JAK ZWYKLE TO SAMO! NAWET NIE PRÓBUJESZ MNIE ZROZUMIEĆ! - wykrzyczałam jej prosto w twarz.
Odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do swojego pokoju. Gdy znalazłam się w nim znalazłam, trzasnęłam drzwiami, po czym zamknęłam je na klucz. Podeszłam do mojej małej skrytki, zastanawiając się czy do tego powrócić. Nie chcę znów tego robić. Dlaczego wszystko musi się zwalić na raz. Brakuje mi tamtego beztroskiego życia za czasów podstawówki...
Wyjęłam szkatułkę z dziury w podłodze. Otworzyłam ją. Wszystko powróciło.
*flash back*
Ładna czternastoletnia dziewczyna czeka na kogoś siedząc w parku na ławce. Nie wie jednak, że ktoś ją obserwuje. Ciemnowłosy mężczyzna jak gdyby nigdy nic, przechodzi aleją koło dziewczyny. On ma już wszystko zaplanowane, ona nic nie podejrzewa. Mężczyzna ma na imię Ksawery i pochodzi z Polski. Myśli że dziewczyna również jest Polką. Jednak On się myli. Ona pochodzi z Anglii. Ubrana jest w ciemne spodnie, jakąś bluzę, adidasy oraz ciepłą kurtkę, gdyż jest środek jesieni. Nie padało jednak, pogoda jak na razie jej sprzyjała i cieszyła się, bo dzisiaj miała się spotkać z pewnym chłopakiem. Czeka. Spogląda na zegarek. Jest 16:40. Miał się zjawić 20 minut temu. Nie wie czemu jej przyszły chłopak się spóźnia.
Mężczyzna zawraca i siada na ławce po drugiej stronie dziewczyny. Ksawery wkłada ręce do kieszeni i zaciska dłoń na rękojeści. Ogląda się dookoła, a gdy zdaje sobie sprawę, że nikogo nie ma w zasięgu jego wzroku, przysuwa się bliżej dziewczyny. Ona nie zwraca uwagi na owego mężczyznę, bo jest cała zalana łzami. Ksawery to widzi. Obejmuje dziewczynę ramieniem i ją przytula. Ona czuje się jak czteroletnia dziewczynka, której zabrano ulubioną zabawkę, więc nie odpycha osoby siedzącej obok niej. Myśli: "on to robi z dobroci serca". Niestety się myli.
Ksawery ponownie rozgląda się po parku i mając pewność, że nikogo nie ma, wyjmuje nóż z kieszeni.
On wbił jej nóż w plecy.
Ona krzyknęła.
On zabrał nóż.
Ona poczuła ból.
On wbił go drugi raz.
Ona się osunęła na ziemię.
On uciekł z ostrzem.
Ona leżała nieprzytomna w kałuży krwi.
On pozostał bezkarny.
W stronę dziewczyny biegnie jakiś chłopak, obwinia się bo gdyby się nie spóźnił, nic takiego by się nie wydarzyło. Trzęsącymi rękoma wyjął telefon i zadzwonił pod 112. Ratownicy szybko przyjeżdżają , a zaraz za nimi policja. Zabierają ją do szpitala, a jego na komisariat. Dziewczyna szybko znajduje się na sali operacyjnej, a chłopaka przesłuchują kilka godzin.
*****************************
Siedziałam na podłodze ze szkatułką w dłoniach. Wyjęłam z niej list od tego mężczyzny.
Cześć Piękna.
Chciałem Ci tylko powiedzieć, że bardzo żałuję, że tamtego dnia nie udało mi się zrobić tego co zaplanowałem. Pamiętaj, że gdy wyjdę z tego budynku sytuacja się powtórzy, ale tym razem nie zawiodę się na sobie, a każdy z twojego towarzystwa będzie cierpiał przez Ciebie.
Twój Ukochany.
Kolejna fala łez zalała mi policzki. Zostawiłam ten list aby mieć dowód, że on mi grozi. Jednak, nie mam odwagi pójść na policję. Jestem tchórzem. Odłożyłam szkatułkę razem z listem w środku do dziury w podłodze. Wstałam i podeszłam do biurka po chusteczki. Otarłam nimi policzki i wydmuchałam nos. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał kilka minut po 15. Poszłam do łazienki, opłukałam twarz zimną wodą i załatwiłam sprawy fizjologiczne. Obejrzałam się w lusterku i po stwierdzeniu, że nie wyglądam strasznie, wyszłam z pomieszczenia i ruszyłam w stronę schodów, by za chwilę znaleźć się na dole.
- Danielle! Jak ja cię dawno nie widziałam! Chodź do mnie i przytul ciocię! - usłyszałam jeden z najbardziej znienawidzonych przeze mnie głosów.
- Cześć ciociu! - powiedziałam z fałszywym entuzjazmem i uśmiechem radości - Jak tam u ciebie?
- A nic ciekawego się nie działo.
- Wiesz co... Ja muszę iść do koleżanki, bo się z nią umówiłam, ale może się jeszcze spotkamy - skłamałam cioci prosto w oczy.
Szybko wróciłam do swojego pokoju, włączyłam komputer i przegrałam nagranie Daniela na płytę. Wzięłam zeszyt, papierosy, jakieś długopisy i portfel, które wrzuciłam do torby. Gdy zeszłam na dół poinformowałam mamę, że idę na dwór, po czym założyłam buty i wyszłam z domu. Skierowałam się w stronę parku, po drodze zahaczając o pocztę, aby kupić dużą kopertę. Kiedy znalazłam się przy prowizorycznym jeziorku, usiadłam na ławce i wyjęłam zeszyt i długopis. Otworzyłam go i napisałam:
Cześć Kate.
Zapewne chciałabyś się dowiedzieć co pewien chłopak o Tobie myśli. Wysyłam Ci płytę z nagraniem jego i byłej dziewczyny oraz Twojej starej przyjaciółki.
Kocham
P.S. Nie musisz mi dziękować.
Po napisaniu wyrwałam stronę z zeszytu, wyjęłam kopertę i włożyłam kartkę razem z płytą. Zakleiłam ją i zaadresowałam. Wróciłam na pocztę bo zapomniałam tam kupić znaczka. Nakleiłam go na kopertę i zapłaciłam za przesyłkę. Zegarek na mojej ręce wskazywał 18. Zdecydowałam się na powrót do domu.
- No tak to. Musimy wrócić.
- Ja zostaję u Kate.
- Przecież się pokłóciłyście.
- No i co z tego?
- No i myślałam, że zerwałyście kontakt.
- Może i tak... Ale ja nie chcę wracać! Mam jeszcze rok szkoły!
- Skończysz ją w Londynie, a nie tutaj. Nie mam zamiaru zostawiać cię samą.
- Mamo! Ja nie chcę tam wracać. Nie teraz.
- Ale dlaczego skarbie?
- Mówiłam już. Chcę ostatni rok szkoły skończyć tu. W Polsce. - powiedziałam stanowczo
- Nie. Nie ma nikogo kto by się tutaj tobą zajął.
- Jestem pełnoletnia! Mogę znaleźć jakąś pracę dorywczą lub wynająć jakiś mały domek.
- Wykluczone. Nie ma takiej opcji!
- Dlaczego!? - krzyknęłam bardzo głośno.
- Jesteś za młoda!
- Do jasnej cholery, mamo! Mam przecież 18 lat! Jestem już dorosła!
- Nic mnie to nie obchodzi - powiedziała tonem nie znoszącym sprzeciwu.
- JAK ZWYKLE TO SAMO! NAWET NIE PRÓBUJESZ MNIE ZROZUMIEĆ! - wykrzyczałam jej prosto w twarz.
Odwróciłam się na pięcie i pobiegłam do swojego pokoju. Gdy znalazłam się w nim znalazłam, trzasnęłam drzwiami, po czym zamknęłam je na klucz. Podeszłam do mojej małej skrytki, zastanawiając się czy do tego powrócić. Nie chcę znów tego robić. Dlaczego wszystko musi się zwalić na raz. Brakuje mi tamtego beztroskiego życia za czasów podstawówki...
Wyjęłam szkatułkę z dziury w podłodze. Otworzyłam ją. Wszystko powróciło.
*flash back*
Ładna czternastoletnia dziewczyna czeka na kogoś siedząc w parku na ławce. Nie wie jednak, że ktoś ją obserwuje. Ciemnowłosy mężczyzna jak gdyby nigdy nic, przechodzi aleją koło dziewczyny. On ma już wszystko zaplanowane, ona nic nie podejrzewa. Mężczyzna ma na imię Ksawery i pochodzi z Polski. Myśli że dziewczyna również jest Polką. Jednak On się myli. Ona pochodzi z Anglii. Ubrana jest w ciemne spodnie, jakąś bluzę, adidasy oraz ciepłą kurtkę, gdyż jest środek jesieni. Nie padało jednak, pogoda jak na razie jej sprzyjała i cieszyła się, bo dzisiaj miała się spotkać z pewnym chłopakiem. Czeka. Spogląda na zegarek. Jest 16:40. Miał się zjawić 20 minut temu. Nie wie czemu jej przyszły chłopak się spóźnia.
Mężczyzna zawraca i siada na ławce po drugiej stronie dziewczyny. Ksawery wkłada ręce do kieszeni i zaciska dłoń na rękojeści. Ogląda się dookoła, a gdy zdaje sobie sprawę, że nikogo nie ma w zasięgu jego wzroku, przysuwa się bliżej dziewczyny. Ona nie zwraca uwagi na owego mężczyznę, bo jest cała zalana łzami. Ksawery to widzi. Obejmuje dziewczynę ramieniem i ją przytula. Ona czuje się jak czteroletnia dziewczynka, której zabrano ulubioną zabawkę, więc nie odpycha osoby siedzącej obok niej. Myśli: "on to robi z dobroci serca". Niestety się myli.
Ksawery ponownie rozgląda się po parku i mając pewność, że nikogo nie ma, wyjmuje nóż z kieszeni.
On wbił jej nóż w plecy.
Ona krzyknęła.
On zabrał nóż.
Ona poczuła ból.
On wbił go drugi raz.
Ona się osunęła na ziemię.
On uciekł z ostrzem.
Ona leżała nieprzytomna w kałuży krwi.
On pozostał bezkarny.
W stronę dziewczyny biegnie jakiś chłopak, obwinia się bo gdyby się nie spóźnił, nic takiego by się nie wydarzyło. Trzęsącymi rękoma wyjął telefon i zadzwonił pod 112. Ratownicy szybko przyjeżdżają , a zaraz za nimi policja. Zabierają ją do szpitala, a jego na komisariat. Dziewczyna szybko znajduje się na sali operacyjnej, a chłopaka przesłuchują kilka godzin.
*****************************
Siedziałam na podłodze ze szkatułką w dłoniach. Wyjęłam z niej list od tego mężczyzny.
Cześć Piękna.
Chciałem Ci tylko powiedzieć, że bardzo żałuję, że tamtego dnia nie udało mi się zrobić tego co zaplanowałem. Pamiętaj, że gdy wyjdę z tego budynku sytuacja się powtórzy, ale tym razem nie zawiodę się na sobie, a każdy z twojego towarzystwa będzie cierpiał przez Ciebie.
Twój Ukochany.
Kolejna fala łez zalała mi policzki. Zostawiłam ten list aby mieć dowód, że on mi grozi. Jednak, nie mam odwagi pójść na policję. Jestem tchórzem. Odłożyłam szkatułkę razem z listem w środku do dziury w podłodze. Wstałam i podeszłam do biurka po chusteczki. Otarłam nimi policzki i wydmuchałam nos. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał kilka minut po 15. Poszłam do łazienki, opłukałam twarz zimną wodą i załatwiłam sprawy fizjologiczne. Obejrzałam się w lusterku i po stwierdzeniu, że nie wyglądam strasznie, wyszłam z pomieszczenia i ruszyłam w stronę schodów, by za chwilę znaleźć się na dole.
- Danielle! Jak ja cię dawno nie widziałam! Chodź do mnie i przytul ciocię! - usłyszałam jeden z najbardziej znienawidzonych przeze mnie głosów.
- Cześć ciociu! - powiedziałam z fałszywym entuzjazmem i uśmiechem radości - Jak tam u ciebie?
- A nic ciekawego się nie działo.
- Wiesz co... Ja muszę iść do koleżanki, bo się z nią umówiłam, ale może się jeszcze spotkamy - skłamałam cioci prosto w oczy.
Szybko wróciłam do swojego pokoju, włączyłam komputer i przegrałam nagranie Daniela na płytę. Wzięłam zeszyt, papierosy, jakieś długopisy i portfel, które wrzuciłam do torby. Gdy zeszłam na dół poinformowałam mamę, że idę na dwór, po czym założyłam buty i wyszłam z domu. Skierowałam się w stronę parku, po drodze zahaczając o pocztę, aby kupić dużą kopertę. Kiedy znalazłam się przy prowizorycznym jeziorku, usiadłam na ławce i wyjęłam zeszyt i długopis. Otworzyłam go i napisałam:
Cześć Kate.
Zapewne chciałabyś się dowiedzieć co pewien chłopak o Tobie myśli. Wysyłam Ci płytę z nagraniem jego i byłej dziewczyny oraz Twojej starej przyjaciółki.
Kocham
P.S. Nie musisz mi dziękować.
Po napisaniu wyrwałam stronę z zeszytu, wyjęłam kopertę i włożyłam kartkę razem z płytą. Zakleiłam ją i zaadresowałam. Wróciłam na pocztę bo zapomniałam tam kupić znaczka. Nakleiłam go na kopertę i zapłaciłam za przesyłkę. Zegarek na mojej ręce wskazywał 18. Zdecydowałam się na powrót do domu.
Poprosimy 5 rozdział :)
OdpowiedzUsuń